Wilk

W ciemnym borze, przy jaworze, 

mieszka wilk w swej wilczej norze. 

Ledwo słońce zaświtało, 

już wilkowi się dostało. 

 

Biedak zamiast iść na łowy, 

dziś zachodził w głąb swej głowy, 

siedząc na kamieniach śliskich,

myślał o strapieniach bliskich.

 

Znała go wataha cała

i sąsiedztwa część niemała.

Ojciec, matka, wuj przy tuszy-

każdy targał wilcze uszy.

 

„Ty psotniku! Tyś szalony!

Życie wiedziesz wciąż bez żony!

Nawet pliszki o tym wiedzą,

naśmiewają się za miedzą!

 

Toż to ujma na honorze!

Nie zagościsz długo w borze!”

W kawalerstwie posądzany,

knuł więc wilk swe niecne plany.

 

Kamień ogon nie ogrzeje.

Wiatr ci wiechę twą przewieje!

Zimno wszędzie, chłodno wszędzie, 

nic dobrego dziś nie będzie! 

 

„Na cóż mi te babskie loczki? 

Od myślenia bolą boczki!”

Dodam tutaj słów mych kilka-

wilk, niestety, złapał wilka!

 

W dzikiej głębi jest apteka,

a za ladą zięba czeka. 

Zięba przeziębieniom rada, 

grosz do kasy chyżo wpada.

  

„Rada moja, wilku, taka:

widać chorób to oznaka,

że się waćpan z bólu zwijasz!

A ty mleko czasem pijasz?

  

Na bolączki, na gorączki, 

na spuchnięte wilcze rączki, 

mleczko pijać co dzień każę. 

Zaraz kubeł ci nawarzę!”

  

Wilk cudownie ozdrowiony, 

poszukuje teraz żony. 

Tyle pojął w swym rozumie- 

żona mleko warzyć umie!