Wariacje musztardy

Dzisiaj w kuchni poruszenie,

zewsząd słychać arii brzmienie.

To musztarda jest nie w sosie,

ostro kręci ją coś w nosie.

 

Żywo skaczą dzikie dźwięki,

migiem suną taktów pęki.

I pod lampą, na stoliku,

mnoży się tych nut bez liku.

 

"Mu! Coś sztarda mnie dziś męczy!

Och! Ten smak mnie tu zadręczy!

Mu! Zwariuję, daje słowo!

Ja chcę stworzyć coś na nowo!"

 

Wtem nut czara sie przelała.

Tak! Musztarda oszalała!

I już rada mędrców bieży:

noży, garnków i talerzy.

 

Kryzysowy sztab zarządził,

słowa zważył i osądził:

"Co tak pani lamentuje?

Cała kuchnia nam wibruje!

 

Kochaniutka, uszy puchną!

Jeszcze wszyscy tu ogłuchną!

Każdy dobrze pani życzy-

pani brakuje słodyczy!"

 

Całą mowę, dla porządku,

wysłuchała gruszka w kątku:

"Klapsów tutaj nie rozważam,

ja słodyczą mą obdarzam."

 

Tak to nowe przyjaciółki,

 bardzo polubiły spółki.

Odtąd, wcale nie z pogardą,

zwą musztardę tę GRUSZTARDĄ.