Froszek

Froszek to pył, powstały z fermentu  —    nastawu w mojej zielniastej fermenciarni. W roli głównej — bulgur i owoce dzikiej róży, dodatków zaś cała masa.

 

Składniki:

 

Bulgur — 1 kubek
mus z owoców dzikiej róży — 3 kubki
mała cebula
garść skórek imbiru
pół łyżeczki majeranku
pół łyżeczki kminku
pół łyżeczki cynamonu
liść laurowy
ziele angielskie
płatki róży damasceńskiej
fermentowane liście jeżyny
bluszczyk kurdybanek
kwiaty lawendy
lippia trójlistna
anyż gwiazdkowy

sól

 

 

Wykonanie:

 

1. Cebulę oraz wszystkie przyprawy czule traktuję moździerzem. Dodaję sól, a to znacznie usprawnia proces czułości moździerzowej.

2. Bulguru nie myję, mieszam ze swojskim musem z owoców dzikiej róży. Dodaję go więcej, niż bulgur zabierze. Jeśli masa będzie zbyt bulgurowa, ponawiam proces. Bulgur to pijok, wiele potrafi wciągnąć. ;)

3. Do duetu bulgur-panna róża dodaję przyprawową paćkę, solę i dokładnie mieszam towarzystwo.

 

 

4. Masę przekładam do wyparzonego słoika. Biorę pod uwagę fakt, iż bulgur jeszcze napęcznieje.

5. Słoik zamykam, masa nie ma dostępu do powietrza. Fermentu doglądam codziennie, mieszam i oczyszczam przybrudzone brzegi słoika. Jeśli bulgur potrzebuje wsparcia, to pozwalam mu na chwile rozkoszy i dokładam potrzebną porcję musu.

6. Zawartość słoika fermentuje 6 dni.

 

 

7. Szóstego dnia blenduję ferment, przekładam go do naczynia żaroodpornego i rozcieram palcami.

8. Naczynie z roztartym fermentem wkładam do piekarnika, nagrzanego do ok. 25°C. Trochę podsuszę i znowu rozcieram, proces powtarzam wiele razy, przekładam masę na papier do pieczenia.

 

 

9. Zdradziecki moment przypada pod koniec procesu suszenia, kiedy to gdzieniegdzie wytworzą się maciupkie kluseczki. Nie mogę przegapić tej chwili, bo wtedy froszek nie będzie froszkiem, a fluskiem. Prawie sproszkowaną masę przekładam do cudownej maszyny i miksuję tak, aby wszystkie mikrusińskie kluchy zmieniły się w gwiezdny pył.

10. Dosuszam to, co niedosuszone i hop! do słoiczka.

 

Co Dalej z Froszkiem?

 

Zupka błyskawiczna "GORĄCY FROSZEK" to jeden ze sposobów wykorzystania pyłu z fermentu. Przyrządzam ją w kilka minut - jest ciepła, zawiesista, kwaśna i syci.

 

 

Wystarczy podsmażyć cebulkę i czosnek, dodać pod koniec smażenia np. 3 łyżki froszku, rozprowadzić na patelni, zalać zimną wodą i szybko wymieszać.

 

 

Można zrobić podpłomyki, obłożone identycznie ugotowaną masą, a ten, kto lubi, może zaprawić zupę, zagęścić sos, zjeść z oliwą (na zimno, bez gotowania). Można posypać wierzch chleba bądź jego środek (zależy od rodzaju chleba), obłożyć serem i raczyć się ciekawym smakiem grzanek. To patent libański — dodam, że w tym celu w Libanie wykorzystywany jest sumak.

 

 

Na mnie czeka kolejny ferment i nowy froszek. Idę odkrywać smaki nieznane i przeganiać wiatr, co w kiszonce gna...