Kasztanowy obiad

Kasztany tu, kasztany tam, kasztany tu i tam... Istny zawrót głowy dla tego, kto je uwielbia. Można na słodko, pikantnie — wybór zależy od upodobań. I nie trzeba wymyślać skomplikowanych dań, aby uraczyć biesiadników. Ja uwielbiam gotować z tego, co mam pod ręką, uwielbiam tworzyć dzieło kulinarne bez wizyty w sklepie. I wcale nie uważam, że sklep to samo zło — czas, kochani, czas odgrywa w moim życiu istotną rolę. A stanie w kolejce jest dla mnie torturą i marnotrawstwem czasu. W wielkim mieście kolejki bywają nieznośne!

Dzisiaj serwuję kasztany jadalne w sosie arabskim*. Korzystam z zasobów mojej lodówki - tahini jest na stałe w niej zadomowiona, kolendra również. Do dzieła! Dodać należy, że na Bliskim Wschodzie w ten sposób nikt kasztanów nie podaje. ;) W Libanie piecze się kasztany jadalne w popiele — smakują obłędnie. Moje pierwsze kasztany jadłam właśnie w tym kraju.


Składniki:

kopiasta garść kasztanów jadalnych

kolendra — kilka łodyg z liśćmi

duży ząbek czosnku

kłącze kuklika

sok z połowy cytryny

1 łyżka pasty tahini

cynamon — czubeczek łyżeczki

kolendra — czubeczek łyżeczki mielonego owocu

kmin rzymski — czubeczek łyżeczki mielonego owocu

sól, oliwa, woda

Czubeczek łyżeczki to mniej niż połowa łyżeczki. ;)

 

 

Wykonanie:


1. Kasztany nacinam na krzyż, obieram i gotuję do miękkości.

2. Ugotowane kasztany pozbawiam brązowej błony i rozdrabniam na mniejsze kawałki.

2. Łodyżki kolendry drobno kroję, po czym rozbijam je wraz z liśćmi kolendry, czosnkiem, kłączem kuklika i solą w moździerzu.

3. Masę z moździerza podsmażam dosłownie chwilę na patelni, dodaję przyprawy (cynamon, kmin, kolendrę), podsmażam kolejną chwilę, wrzucam rozdrobnione kasztany, dodaję sok z cytryny, tahini i wodę — tyle, ile masa zabierze. Jeszcze moment na przegryzienie i koniec! Potrawka gotowa!

 


Kasztany muszą być świeże, gdyż podsuszone są słodkawe i nie pasują do tej potrawy. Wypróbowałam naprawdę różne wersje obiadowe. Podsuszone kasztany jadalne są dobre na inne okazje, zwłaszcza dla łasuchów takich jak ja ;)

 

A oto uboższa wersja moich kasztanów obiadowych, bez mielonych przypraw, tylko z czosnkiem, kolendrą i sokiem z cytryny. Równie pyszna!

 

*Przepis-ciekawostka o charakterze informacyjnym: http://www.zielnia.com/o-mnie/

Write a comment

Comments: 3
  • #1

    Monia (Tuesday, 25 October 2016 13:16)

    Wygladaja apetycznie nigdy nie jadlam kasztanow

  • #2

    Dani (Thursday, 27 October 2016 02:11)

    Obierasz kasztany przed gotowaniem? Jakoś nigdy nie próbowałam gotować. Zawsze piekłam - oczywiście w naciętych skorupkach. :) Te z czosnkiem są do zrobienia - mimo cudnego ostrzeżenia w notce na dole. <3 W sosie musiałabym jeść sama. Ale może się skuszę?... ;)

  • #3

    Ewa (Thursday, 27 October 2016 11:39)

    Gotowałam i łupinach, i bez, wolę jednak bez łupin. Schodzą bez problemów, więc na jedno wychodzi. Z czoskiem i kolendrą smakują fantastycznie, w sosie bosko, ale trzeba dobrze dopasować ilość soku z cytryny i tahini. Dla mnie smak cytryny musi być wyczywalny. :)